Gdzie się podziały tamte baseny?

Nie wszystko zadba o siebie samo. Są takie rzeczy i sprawy, które jeśli zaniedbane – rozpadają się. Czasem z wdziękiem, a czasem z jękiem żalu i brzdękiem łupu złomiarzy. Ten basen doświadczył wprawdzie trudów jeszcze za życia, bo zdążył paść ofiarą wandali, ale o ile wiem – nie to go ostatecznie uśmierciło. Nieźle usytuowany, otoczony zielenią – bardzo by się przydał temu miastu w upalne dni, odciążając odrobinę wywar z masy ludzkiej na działających obiektach.

Lubię miejskie baseny odkryte. Stanowią wydzieloną strefę wakacyjnej szczęśliwości i beztroski wewnątrz szarawego miasta. Dla wielu są nośnikiem wspomnień radosnych chwil z dzieciństwa. Często są ładne, błękitne, nie trzeba dla nich budować wysokich hangarów. Większość tych, które  przypominają o moich chwilach dziecięcej sielanki już niestety nie działa, ale fajnie, że nadal mogę je odwiedzać.

Moje miasto, basen Budowlani. Chwilowo lodowisko jednak.

Wdech-wydech

Od kilku godzin próbuję wstrzymywać oddech, przybrałam już barwę zielonkawą, tu i ówdzie opalizującą na fioletowo. Ale dyszę jeszcze. Lata chodzenia na pływalnie nie poszły w las. Ja za to musiałam dziś pójść, żeby nabrać trochę tlenu na zapas, bo na to, że sytuacja się zmieni nie liczę. Nosimy te maski pandemiczne w pomieszczeniach, ale dlaczego nie ma jeszcze nakazu noszenia antysmogowych to nie rozumiem zupełnie. To co wisi w tej chwili nad Łodzią to jest jakiś fatalny syf. Składam stokrotne antypodziękowania dla jednostek odpowiedzialnych. A nasze życie jest takie ważne ponoć.

Zdjęcie zostało wykonane w Ldzaniu, w województwie łódzkim.

EC-2, Łódź

Ten krótki cykl fotografii ilustruje obecny wygląd niektórych elementów wyłączonej z eksploatacji przed dwoma laty łódzkiej elektrociepłowni EC-2. Jest to powstały w 1955 roku obiekt, który obecnie czeka na nowy pomysł zagospodarowania. Dla sympatyków architektury przemysłowej z tamtego okresu spacer po EC-2 to prawdziwa uczta. Jednym z ciekawszych miejsc na jej terenie są chłodnie kominowe, które od zewnątrz są mało obiecujące, w środku natomiast zdumiewają kolorami, zmieniającym się w ciągu dnia oświetleniem i „kosmicznym” wyglądem.  Łatwo z zachwytu stracić głowę. Dlatego każdy przed wejściem na teren elektrociepłowni obowiązkowo zakłada kask.

WIMA, Łódź

WI-MA, czyli Widzewska Manufaktura, a kiedyś Widzewskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego WI-MA S.A. w Łodzi, to dawny kompleks fabryczny założony w latach 70. XIX wieku przez przedsiębiorcę Juliusza Kunitzera. Obecnie nosi nazwę Zakłady Przemysłów Twórczych WI-MA w Łodzi i stanowi przestrzeń dla inicjatyw i wydarzeń kulturalnych, pracowni artystycznych, jak również firm oraz fundacji i stowarzyszeń zajmujących się kulturą i sztuką.

W moim odczuciu WIMA to przede wszystkim miejsce spotkania starego z nowoczesnym, pomysłu z działaniem, sztuki ze współpracą ludzi. Wędrując po jej terenie można znaleźć zarówno pamiątki po zakończonej kilka lat temu aktywności przemysłu bawełnianego, jak i miejsca, które dopiero niedawno rozpoczęły swoją działalność w pofabrycznych murach.

Fotografie przedstawiają elementy architektury obszaru, fragmenty dawnej przędzalni, a także kadry zrobione w pracowni sitodruku.