Basenowy blues

Po tym, jak basenowe bluesy w końcu doczekały się przeniesienia na papier kredowy, część cyklu wraz z premierowym esejem ukazała się w magazynie „Autoportret” (numer 1/2024 – Rekreacja). Poniżej krótki fragment pochodzący właśnie z tej publikacji zatytułowanej „Nieczynne”:

W tej chwili nieczynne baseny są niewyczerpanym źródłem barwnych kompozycji graficznych, w których dominuje błękitny kolor kojarzący się z tego rodzaju kąpieliskami, a także dowodem na to, że natura skutecznie wraca po to, co jej odebrano. Punktem wyjścia do zrobienia tych fotografii była nostalgia za zjawiskiem przemijającym, za beztroskimi momentami z dzieciństwa. To, co stało się z dawnymi kąpieliskami ma zarówno przyczyny ekonomiczne jak i społeczne czy polityczne. Część z nich przeszła lub przejdzie modernizację, ale wiele odejdzie w zapomnienie. Baseny budowane w latach 20. i 30. XX wieku zawierały elementy architektury klasycznej – łukowate kształty czy kolumny. To już relikty przeszłości, bo nawet jeśli któryś z nich został lub będzie wyremontowany, do tej historycznej formy raczej nie wróci.

Beelitz-Heilstätten

[English below]

Beelitz-Heilstätten to historyczny kompleks sanatoryjny położony na południowy-zachód od Berlina, zbudowany w 1898 roku i obejmujący około 60 budynków. Pierwotnie służył celowi dla którego został stworzony, jednak w czasie I wojny światowej został przekształcony w szpital wojskowy. W 1945 roku obiekt zajęła Armia Czerwona i do roku 1994 pełnił funkcje sowieckiego szpitala wojskowego. Później niszczał opuszczony i podzielał tym samym los wielu innych obiektów o podobnej historii.

W tej chwili kompleks jest częściowo przywracany do formy. Jeśli ktoś jest zainteresowany tym niezwykłym (ale też dość tajemniczym i mrocznym) miejscem, powinien zajrzeć na Baum und Zeit. Uważam, że jest to wycieczka warta fatygi – szczególnie dla entuzjastów architektury, zabytków, urbexów, starych uzdrowisk oraz przyrody. Beelitz znakomicie to wszystkie łączy.

ENGLISH VERSION

Beelitz-Heilstätten is a historical sanatorium complex situated south-west of Berlin. Erected in 1898 covered about 60 buildings. In the beginning served its primary purpose, during the World War I transformed into a military hospital. After 1945 it was taken over by the Soviet Red Army. The army of the Russian Federation left in August 1994 and handed over the buildings in an undestroyed state. In later years it was left abandoned and thus shared the doom of many objects of similar history.

Now it is being reanimated. If you are interested in touring this fantastic and mysterious place, visit Baum und Zeit. I think it is a worthwile trip – especially for those interested in architecture, monuments, urbex, old sanatorias and nature –Beelitz-Heilstätten is a mixture of all these.

Gdzie się podziały tamte baseny?

Nie wszystko zadba o siebie samo. Są takie rzeczy i sprawy, które jeśli zaniedbane – rozpadają się. Czasem z wdziękiem, a czasem z jękiem żalu i brzdękiem łupu złomiarzy. Ten basen doświadczył wprawdzie trudów jeszcze za życia, bo zdążył paść ofiarą wandali, ale o ile wiem – nie to go ostatecznie uśmierciło. Nieźle usytuowany, otoczony zielenią – bardzo by się przydał temu miastu w upalne dni, odciążając odrobinę wywar z masy ludzkiej na działających obiektach.

Lubię miejskie baseny odkryte. Stanowią wydzieloną strefę wakacyjnej szczęśliwości i beztroski wewnątrz szarawego miasta. Dla wielu są nośnikiem wspomnień radosnych chwil z dzieciństwa. Często są ładne, błękitne, nie trzeba dla nich budować wysokich hangarów. Większość tych, które  przypominają o moich chwilach dziecięcej sielanki już niestety nie działa, ale fajnie, że nadal mogę je odwiedzać.

Moje miasto, basen Budowlani. Chwilowo lodowisko jednak.

Nie bez żalu

Wracam dziś z tematem, o którym już nieraz pisałam. Znów sentymentalnie, jak również z pewną dozą rozgoryczenia. Żalu, że bardziej się opłaca budować nowe, niż naprawiać stare. Szkoda, że nasze przywiązanie do tradycji, o którym jest tak głośno i które okazuje się być bardzo silne, nie przekłada się na większe zainteresowanie zachowywaniem starych budynków. Przeróżnego pokroju – od pałaców, i dworków, poprzez sanatoria, pensjonaty, ośrodki wypoczynkowe i wiele innych. Architektura jest w końcu ściśle powiązana z naszą tożsamością i – jeśli zachowana – świadczy o naszej historii. Korzyść jakiej upatruję w całym tym rozżaleniu, to możliwość fotografowania tych zagarniętych już przez przyrodę niezwykłych, opuszczonych miejsc.

Urządzacie mieszkanie?

Ten mini-przewodnik z pewnością dostarczy cennych inspiracji. Niech nie umknie Waszym oczom sekcja „modne pokrycia ścian” czy „ogród w pokoju”. Ponadto, rozwiązania te w znacznym stopniu przyczyniają się do porzucenia kompulsywnej potrzeby sprzątania raz w tygodniu. To duża oszczędność czasu. Źródła podają różne liczby – można dzięki temu zyskać od trzech do nawet czternastu godzin tygodniowo!
Udanych remontów.