Kopalnia po raz pierwszy oraz drugi

Bynajmniej nie dla kruszców ryzykowałam złamanie nogi lub złapanie kleszcza wdrapując się na widoczne poniżej obiekty. Celem moim było raczej tak zwane „się przyglądnięcie”, westchnięcie z uznaniem oraz sfotografowanie. Dwie kopalnie, niemalże po sąsiedzku – jedna aktywna, druga już od dawna nie. Mowa oczywiście o Lutyni, pięknej dolnośląskiej wsi niedaleko czeskiej granicy. Wspomniane kopalnie to niedziałająca od dwudziestych lat XX wieku kopalnia ołowiu (i srebra) Neue Philipp, a także nieco wyżej od niej położona i zdecydowanie bardziej wyeksponowana kopalnia bazaltu. O tyle bardziej, że (być może powinnam wyciąć to zdanie przed publikacją, bo jest krępujące) w zeszłym roku porwałam się na poszukiwania tej pierwszej na początku września, kiedy było dużo bujnej roślinności i zwyczajnie jej nie znalazłam. Teraz się udało, a oto jak się sprawy przedstawiają.

Kopalnia ołowiu i srebra Neue Philipp

Kopalnia bazaltu

Mosty

To, co pandemia przez dwa lata próbowała staranować, właśnie teraz jest nam najbardziej potrzebne: kontakt, połączenie, integracja, czy jakkolwiek jeszcze można to określić. Korzystając z tej symboliki wyszperałam kilka mostów i wiaduktów, które odwiedziłam (lub nawet przeszłam, howgh!) – niektóre z nich są monumentalne, niektóre zabytkowe, inne w rozsypce – ale wszystkie spełniają swoją podstawową rolę – łączą.

I tego nam wszystkim życzę – więcej łączenia niż dzielenia.

1. Wiadukt kolejowy w Lewinie Kłodzkim

2. Most kolejowy nad Jeziorem Pilchowickim – w związku z zamieszaniem wokół „Mission Impossible” w 2020 roku chyba najsłynniejszy w Polsce

3. Most kolejowy nad Woliborką w Nowej Rudzie

4. Most św. Jana w Lądku-Zdroju

5. Most gotycki na Młynówce w Kłodzku

6. Mosty w Stańczykach – Akwedukty Puszczy Rominckiej

Twierdza Przemyśl

Gdzie najlepiej spędzić upalny dzień? W zacienionych labiryntach Fortów Twierdzy Przemyśl. To ujęcie pochodzi z Salis Soglio, mojego ulubionego i najlepiej z nich zachowanego. Całość to potężny zespół obiektów obronnych. Po jej obiektach biegnie pieszy szlak turystyczny oznaczony kolorem czarnym i Forteczna Trasa Rowerowa – szlak zielony.

Więcej przeczytacie tutaj oraz tutaj.

Mosty w Stańczykach

Oto Stańczyki. Wysokie na 36 metrów mosty kolejowe zbudowane ponad rzeką Błędzianką, od końca II wojny światowej pozbawione torów. Dalej na północ jest już tylko fragment Puszczy Romnickiej, a potem koniec kraju. Granica. W tył zwrot. Okolica pełna jest bajecznych, pagórkowatych pejzaży, lasów, jezior i ogółem wszystkiego co najlepsze. Jeśli lubicie zagadkowe historie, to poszperajcie w internetach w poszukiwaniu wieści na temat niecodziennego zdarzenia na sąsiadującym z mostami jeziorze Tobellus w 1926r.

Dlaczego warto odwiedzić to miejsce?

Dla wrażenia jakie robi rozmiar mostów. Dla widoków na malowniczą okolicę. Dla rzutu okiem z góry na zieleń i strumień pod mostami. Żeby dotknąć historii.

Wskazówki

  • Jeśli wybieracie się autem, odradzałabym dojazd skrótem, który może podpowiedzieć ambitna nawigacja. Droga dłuższa, przez Linowo, odrobinę lepiej oszczędzi podwozie.
  • Więcej dokładnych informacji o miejscu: https://mazury.info.pl/stanczyki/